Forum www.lawinasquot.fora.pl Strona Główna
  FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Galerie   Rejestracja   Profil  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  Zaloguj 

Urodzony By Cierpieć

Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu Forum www.lawinasquot.fora.pl Strona Główna -> PROZATORIUM
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat
Autor Wiadomość
wrona25
kieliszek


Dołączył: 05 Kwi 2014
Posty: 4
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/6
Skąd: kielce

PostWysłany: Sob 22:52, 05 Kwi 2014 Temat postu: Urodzony By Cierpieć

Prolog

Rok 2050


Wydobył bełkot z ust w ciemności zamkniętych oczu czując zimną obecności lufy przy skroni, słowa krzyku o smaku człowieczeństwa nie pozwalały nacisnąć spustu nie tym razem Maks to grubsza sprawa od twoich prywatnych rozterek życiowych ta myśl przebiła serce lodowym ostrzem świadomości zamrażając cały układ krążenia hipotermia zmusiła organizm do obrony, oczy wróciły do życia. Broń ciśnięta w lampkę nocną czuwającą w rogu pokoju uciszyła jęki gorącej żarówki skoro jestem ostatnim człowiekiem na ziemi nie potrzebuje elektryczności.Słowa jakie usłyszał z ust Abby zburzyły jego dotychczasowe sterylne życie, świat tęsknoty żalu cierpienia strachu i bólu zamknięty w czterdziestu metrach kwadratowych za kilka miesięcy stanie się jedyną rzeczywistością na ziemi. To co od kilku lat codziennie odpycha zniknie bezpowrotnie, stadium choroby psychicznej osiągnie apogeum na powierzchni 510 066 miliona km kwadratowych

[b]Rozdział 1[/b]
Dźwięk przekręcanego klucza przerwał uśpioną cisze domu zamek ruszył zawiasy zaskrzypiały światło wpadło do wypełnionego mrokiem po sufit pomieszczenia wszedł zamykając za sobą drzwi upadł na kolana klucze pocałowały podłogę bez trudu wypadając z martwych rąk, podduszony myślami ścieżko trawił dni gdy serce wygrywa walkę z umysłem przez lata ataków nie potrafił opanować krwotoku furii mieszaniny frustracji i adrenaliny które stwarzały katastrofalne skutki dla mieszkania.Wiszący portret Boba Marleya zatrzymany na zielono żółto czerwonym płótnie pękł uderzony o mały stolik który ze świstem wystrzelił w kierunku sypialni kilka kroków później lustro wzrostu Maksa dostało trzy prawe proste pękając pod pierwszym uderzeniem, zdeformowane odbicie zatrzymało lawinę emocji po to by w afekcie wybuchnąć krzykiem przy pomocy drewnianej afrykańskiej rzeźby Bobolo Bla rozbił wszystkie fotografie stojące na ściennej półce która z hukiem runęła na podłogowe panele, czuwający w rogu kij bejsbolowy posłany za stolikiem rozbił mleczne szkło w drewnianych drzwiach które pod uderzeniem buta wyleciały z zawiasów bez wahania chwycił za łóżko ze wszystkich sił wyrzucając do góry siał spustoszenie do zmęczenia organizmu gdy siła rozpaczy ustąpiła siedział oparty o ścianę w rogu sypialni z odłamkiem lustra w dłoni patrzył zrezygnowanym wzrokiem na płynącą krew po krawędzi szkła wciskanego w skórę raz na zawsze chciał zakończyć cierpienia młodego Wertera jednym cięciem w Aortę, śledził płynącą wściekłą czerwień zmieszaną z kałużą łez na podłodze tworząc mroczny kolor piekła wziął głęboki oddech zmusił ciało do wysiłku zrobił kilka chwiejnych kroków w stronę łazienki umył ręce obudził twarz zderzeniem zimnej wody, już lepiej pomyślał spoglądając na pociętą dłoń zabandażował w niedokładny sposób uniósł głowę wydobywając z ust niskim poważnym głosem dwa słowa jasność i muzyka po chwili blask światła ukształtował wizytówkę mężczyzny jaką jest twarz w odbiciu lustra, zatrzymał spojrzenie na oczach własnej duszy tańczącej do muzyki dobiegającej z ciemności pomieszczeń słowa Sean Ryan - Killing Me Inside pobiły bez reszty powodując krwotok żalu podkrążonych oczu sygnalizującym o zaburzeniach zegara biologicznego, ruchem w stronę kuchni zerwał połączenie odcinając widok dwudziesto-siedmio letniej twarzy zanikającej w ciemnym jak smoła zaroście wygięte w łuk brwi idealnie rysowały linie nosa zbyt wysokie czoło uwydatniało bladą cerę o brązowym obojętnym spojrzeniu. Zakrył ręcznikiem krople wody płynące po skórze dokładnie wycierając następnie wsmarował krem z wyciągiem kwitów nagietka i witaminy E ponownie umył ręce. Mechaniczny głos dobiegający ze ściennego zegara zaprogramowany przez Maksa o 18.30 zapraszał do kolacji słowami- micha. Pośpiesznie ruszył do kuchni rozbił kilka jajek na rozgrzanej patelni zamieszał po kilku minutach jajecznica wylądowała na talerzu który powędrował wraz z bukietem owoców i kubkiem kawy zbożowej na mały przyścienny stolik. Po zjedzeniu zabrał z kuchni świeczki zapachowe rozstawiając na lekko przykurzonych salonowych meblach wskrzesił do życia waniliowo pomarańczowe płomyki niespokojnie rozświetlające ciemną przestrzeń usiadł na kanapie oddając trzydzieści min żołądkowi na trawienie zamknął oczy kołysany magicznym wokalem Madelin Zero z utworu Another Day odpłynął w sen o niej zawsze przychodziła w najmniej spodziewanym momencie zwalniając krążenie krwi siedziała na kolanach twarzą w twarz chłonął zapach złotych włosów o smaku jaśminu tonął bezpowrotnie w głębi błękicie oceanu i niebios skradziony w jej oczach słyszał śpiew serca głosem syren proszący o pocałunek ilekroć próbował zatrzymać czas w pocałunku odchodziła znikając w ciemnościach pokoju kneblując słowami dobranoc jutro będzie lepszy dzień, mechaniczny głoś oznajmujący czas snu obudził rozdartego między dwoma światami buntownika istniejącej rzeczywistości, nigdy nie pozwalała o sobie zapomnieć odwiedzała gdy był nieprzytomny pozwalając na zbliżenie odchodziła w pocałunku nienawidził siebie za przeszłość od której codziennie uciekał zacierając skutki szczeniackiego zachowania żywił żal do Boga i świata o zbyt wczesne spojrzenie sobie w oczy wtedy gdy nie był na to gotowy. Stojąc w sypialni przy jedynym oknie jakie było pozostałe zasłonił czarnym grubym płótnem by nie musiał oglądać zagubionego prędkością świata zewnętrznego zawiesił spojrzenie na parku wielkości dwóch działek Maksa płynące po szybie krople deszczu były znakiem jednego, wyszeptał
niebo nocą płacze czas na rozpaczy spacer.
Szedł Old Street w kierunku wyschniętej rzeki mijając ostatnią świecącą latarnie na końcu ulicy widział małe iskierki deszczu rozpadające się na butach uliczne światło rozpostarło niewyraźny blaski bijący o chodnik narastający żal połamał nogi zmuszając do upadku na kolana z całą furią krzyknął imię Patricia łza dotknęła dłoni deszcz atakujący ubranie osłabł po chwili odpuścił zatruty tęsknotą wstał ruszył pijanym krokiem skręcając w Dark Street zniknął w ciemnościach drzew pierwszego parku w Leave City który wyrósł na cmentarzu zamordowanych, jest ostatnim przystankiem samobójców każde drzewo nosi imię zagubionej duszy szukającej drogi do nieba tu spoczywa ciało ABBY informuje napis na tablicy wymalowany czerwonym sprayem nad zapomnianą przez ludzi bramą zna treść przesłania na pamięć nie jest tu pierwszy raz. Połamane gałęzie leżące na ścieżce w kierunku suchego źródła nie przeszkadzały pokonać dystansu do zarośniętego bluszczem kamienia gdzie wyjął kartkę i długopis pisząc list do P. błyszczącymi oczami.

Mimo czterech lat nieobecności serce nie potrafi zapomnieć bije pamięcią żyje tęsknotą jaka została po Tobie dziś pod osłoną nocy wybuchło eksplodowało siłą bomby wodorowej emitując fale krzyku i rozpaczy doszczętnie rujnując świadomość, nie pozwalasz o sobie zapomnieć widujemy się na krótką chwile w snach po to by zniknąć niespodziewanie, napady są coraz silniejsze nie potrafię tego kontrolować tęsknota osiągnęła apogeum która jest chorobą ulecz albo spal moje zdjęcia chce umierać w spokoju.

Mając w oczach rozmazane obrazy wstał i powiesił notatkę na gałązce drzewa wierzył że słowa podpisane łzami spalone w mroku wędrują wraz z duchami do niebios gdzie zostają wysłuchane. Usiadł ponownie bezsilny mokry i zmęczony zasnął na dwie godziny nocny skrzydlaty strażnik o wielkich oczach obudził Maksa o pierwszej nad ranem był w domu. Wstał spóźniony bez śniadania szybko przygotował się do pracy zostawił sznur mokrych ubrań leżących po całym domu zwykle chodził na pieszo bądź jeździł motocyklem dziś skorzystał z Toyoty Supry z 1994 roku 3 litrowy silnik o mocy 225 kM z piskiem opon ruszył w kierunku Work Street zeskanował dłoń na czytniku jako ostatni pracownik dwie minuty przed zamknięciem bramek. Dwa lata poświecił na leczenie ran po fałszywym związku z Caroline która miała być lekarstwem po starcie Pati a okazał się trucizną rozsadzającą żyły trzy lata prosił anioła stróża by nie zostawiał go samego niestety na marne wyjechał z dnia na dzień zostawiając dwa zapisane słowa Dziękuje i Przepraszam. Uciekł pod osłona nocy opuścił rodzinę i garstkę znajomych osiadł w najmniej zaludnionym mieście otrzymał firmowy czteropokojowy szary domek wyglądem proszący o remont na obrzeżach zapomnianego przez ewolucje cześć miasta oraz etat wykwalifikowanego kierowcy mobilnej platformy załadunkowej w pobliskiej fabryce pocisków naprowadzających w zamian za oddanego i dożywotniego pracownika warunki kontraktu podpisał bez wahania. Miesiącami asymilował się od nowego otoczenia wznosząc wewnętrzne mury alienacji uzbrojone w oręż jaką jest apatia świadomie wybrał negatywną stronę samotności obawiał się zaawansowanego stadium letargu nie potrafił naprawić błędu jakim były jego narodziny był żywym przykładem pomyłki boskiej. Kilka dni później powrócił do normalności posprzątał udekorował dom na nowo piwnice przystosował do ćwiczeń siłowych zamontował dwa worki bokserskie drugi gdyby pierwszy nie wytrzymał ataku złego Maksa. Był chory psychicznie każdego dnia bardziej i dobrze o tym wiedział odwrócił głowę od społeczeństwa uciekając do własnego świata obawiał się krytyki bólu jaki toczy chłopak po stracie jedynej miłości która przerodziła się w tęsknotę jaką władał urosła do nienaturalnych sił coraz silniej wchodzącej w życie codzienne prowadząc do trwałego uszkodzenia społecznego funkcjonowania wierzył że droga mnicha jaką kroczy zainicjuje zmianę wartości nadrzędnych jakimi są praca i muzyka. Dzisiejszy dzień należał do najgorszych mimo sporego załadunku czas oczekiwania na dźwięk końcowy wydawał się spowolniony, wrócił skonany ubrania leżące na podłodze umieścił w koszu do prania wypił gorącą herbatę i poszedł spać wcześnie zapominając o codziennych zajęciach zasnął jak niemowlę nazajutrz poranne promienie słoneczne ogrzewały twarz Maksa otwierając oczy ochrypłym słowem muzyka dysk 2 uruchomił paletę wdzięków rozbijającą się o każdą ścianę mieszkania wzrokiem powędrował za okno podziwiając soczystą zieleń parku skąpaną w blasku promieni dziś mamy piękny dzień 23 kwietnia 2050 roku powiedział głośno dodając czytany napis nad oknem sypialni "Samotność jest przyjemnością dla tych, którzy jej pragną i męką dla tych, co są do niej zmuszeni” nie potrafił sobie odpowiedzieć jakiej samotności jest przedstawicielem

ROZDZIAŁ 2

To była 1746 pionowa kreska narysowana na południowej ścianie sypialni kolejny miesiąc z bani pomyślał.
Mechanicznym krokiem ruszył w kierunku drzwi frontowych uzbrojony w okulary przeciwsłoneczne i odtwarzacz mp3 z gotowymi do uwolnienia strumienia słów Miuosha z płyty Równonoc Maks był polakiem mimo azylu w jakim przebywał nigdy nie zapomniał gdzie się urodził zatrzymał się przy drzwiach godło orła wisiało nad głową, sprawdził śniadanie w plecaku zarzuconego na ramie zegar pokazywał wcześniejszą godzinne wyjścia odpalił urządzanie potok słów rapu o przesadnej pewnej barwie obudził śpiące narządy słuchu motywujący do walki z największym wrogiem jaka jest obecna rzeczywistość, wyszedł zamykając pilotem dwoje drzwi i okno sypialne na wojskowe tytanowe zamki dźwięk alarmu zamykanego czołgu spłoszył ptaki, rzucił spojrzeniem przez lewę ramie na pomarańczowe świeże słońce zawieszone na błękitnym płótnie przeplatane białymi kłębami chmur ostatni ludzki widok wrócił wzrokiem przed siebie szedł powolnym krokiem w kierunku głównej tętnicy układu ulicznego miasta, ubrany w srebrno niebieskie buty pływackie lochraven 2 sztruksowe spodnie białą bluzę w kratkę i kremowy kaszkiet ostatni prezent od P. minął znane na wskroś szare mieszkania zaniedbane brudne ulice tonące w zapomnieniu służb porządkowych niestety naczelne władze państwa ustanowiły ogólny podział ludzi na naczelnych- inteligencja i podrzędnych- fizycznych
natomiast społeczeństwo ograniczone prawami wolności wykreowało medialnych przywódców którzy stawali się wzorami do naśladowania uznawani za mędrców XXIII wieku. Mijając szereg gmachów wystrzelonymi w niebo całkowicie zasłaniające złote światło dołożył kilkadziesiąt procent głośności w odtwarzaczu całkowicie odciął napływ niechcianych hałasów, zatrzymany czerwonym światłem przed przejściem dla pieszych przejeżdżający sznur aut który nie miał końca patrzył wbijając złe spojrzenie w stado ludzi mężczyzn w garniturach rozmawiającymi ze swymi partnerami kobiety trzymające się za ręce transwestyci, odmieńcy trzeciej płci i wyznawcy sekty młodzież podobnie ubrana należąca do gangu Aresa i na końcu starsi niedołężni ludzie kilka kroków dzieliło czarno brodatego świetnego mikołaja od ulicznej zbieraniny przygotowany był na zderzenie dwóch światów zielone światło zwolniło hamulce ruszył centralną stroną motywowany słowami Miousha uderzył w środek tłumu zbroja husarza napiętych ramion katowanymi w piwnicznej siłowni nie okazała się niewystarczająco miażdżąca trącany z każdej strony nadciśnienie emocjonalne zaciskało dłonie rosnąca siła furii zakłócała opanowanie gotowy był zmieść w pył każdego łamać nosy wybijać zęby rozbijać głowy bić i kopać do nieprzytomności gdy w mgnieniu oka stanęła przed nim białowłosa dziewczyna o niebiańskich oczach dotykiem otwarła pięści wyciągając całą złość, wyszeptała
tak świata nie uratujesz znikła tak szybko jak się pojawiła znieruchomiały szokiem stał zdezorientowany przed trąbiącymi kierowcami czerwone światło zmusiło do
opuszczenia strefy szukając dziewczyny stał w bezruchu umysł domagał się racjonalnej odpowiedzi a serce ciągu dalszego ruszył dalej niepewnym krokiem odcięty od gigantycznych reklam na gmachach korporacji reklama dla najwyższych naczelnych miasta poruszających się po niebie spotkał grupę młodzieży dziwnie ubranej z kolejnym krokami słyszał szum hologramu reklamowego wyświetlający jeden przerywany obraz przedstawiający młodego mężczyznę z nienaganna prezencją który w trakcie przemowy popełnia samobójstwo na mediacjach prasowych nie rozumiał formy oraz treści działania współczesnej dźwigni handlu tydzień po dziwnym spotkaniu zapomniał o dziewczynie udając że jej nie było dziś dzień gospodarczy raz w miesiącu firma Air Fly przeprowadza przegląd techniczny platform ruchomych jutro dzień gospodarczy dla domu wstał pośpiesznie odwiedzając łazienkę w drodze wydał komendę do integralnego systemu domowego odpowiadającego za każde urządzenie elektryczne po czterech krokach kobiecy głoś obudził roztocza do życia Maks nie posiadał Internetu telewizji radia telefonu osobistego odrzucił komercyjną subkulturę propagowaną przez osoby publiczne oraz media jedyną rozrywką jaką posiadał była konsola do gier PS2 na której od kilku lat ćwiczy do perfekcji wyścigi drifterskie marzy zostać zawodowym kierowcą
pozostaje królem trasy z największą liczbą punktów na szklanym ekranie umył zęby przepłukał płynem popatrzył na nici dentystyczne i odpuścił zjadł wysokoenergetyczne śniadanie założył robocze ubranie z logiem fabryki czterdzieści po szóstej pokazuje zegarek zrobił listę pracy
- dom
- ogródek
- zakupy
- park
Nie zwalniając tępa otworzył okno w sypialni starł kurze z mebli odkurzył
dywany wymył panelowe podłogi zrobił pranie wyniósł miesięczne śmieci zzsypu w piwnicy przyciął żywopłot wysokości dwóch metrów skosił trawę i pojechał po zakupy wracając otworzył skrzynkę pocztową zasypaną stosem ulotek reklamowych proponującym zabiegi wszczepienia kodu kreskowego każdemu mieszkańcowi dla ułatwienia rozpoznawania i bezpieczeństwa ogólnego kartkował korespondencje znalazł kilka rachunków i list od Silvii poznali się na wirtualnych targach była reklamować magazyn Maks przyjechał w poszukiwaniu pracy. Utrzymują sporadyczny kontakt korespondencyjny trzy razy do roku przysyłając artykuły z podróży usiadł na werandzie notatka zapachniała szczęściem wczytany w tekst łowi słowa opisujące Silvie Angelo jako naczelną magazynu Sky Doors pioniera prasowego badającego wydarzenia oraz miejsca naładowane złą energią coraz częściej występujące na świecie podróżniczka i łowca przygód założycielka Fundacji Obrońców Nie umarłych jest autorem listy miejsc Żywych Duchów dowodzących o istnieniu świata poza cielesnego objętych prawami Ochrony Zabytku kobieta spełniona zawodowo i spokojna prywatnie dobrze wychowuje rodzinne i ma szczęśliwe małżeństwo. Zrozumiał że jest odzwierciedleniem jego normalności gdyby docenił dar od losu wrodzona choroba nadciśnienia emocjonalnego nie pozwoliła stać się tym kim jest Silvia zmienił obiekt zaciekawienia na egzemplarz czasopisma z głównym tematem z 2049 roku opisuje starą szkołę w Lost City nieopodal cmentarza zamordowanych szkoła jest nawiedzona przez ducha nastolatki zgwałconej dziewczyny która popełnia samobójstwo po latach gdy w miasteczku opadły emocje zostały wylane wszystkie łzy odnaleziono zaginione ciało i pochowano na starym cmentarzu sprowadzono do osaczonego gałęziami starych zjedzonych przez liczne robactwo stu letnich drzew, egzorcystę i medium bez skutków walczących o spokój duszy Abby po latach zlecono wyburzenie żadna firma nie podjęła współpracy po dziś dzień sprawa zostaje nie zamknięta podpisano Silvia Angelo odłożył wszystko do pulki. Zegar wskazywał czternastą na liście został park zabrał narzędzia ogrodowe karnister wody płyn do mycia kilka worków na śmieci i narzędzia zapakował do auta ruszy jadąc ulicą Avenue gdzie ogromne szeregi pomp tłoczą wodę hucząc nieprzerwanie od początku 2040 z ultimatum postawionego narodowi przez Międzynarodowy System Kontroli Naturalnych Źródeł Życia powstało kilka baz filtrujących w najbardziej zanieczyszczonych terenach państwa poziom wód pitnych drastycznie spadł przy wzroście zanieczyszczeń przemysłowych konieczne było budowanie zbiorników retencyjnych wód morskich oraz deszczowych filtrowanie zapewniały wodne pitną dla mieszkańców nakazał również sadzenie drzew transgenicznych z genami odpornymi na choroby wieczne drzewa zapewniające pokłady tlenu dla planety pakt na ratowanie istnienia życia na ziemi zaakceptowało każde państwo jak i Leave City skręcił w lewo na Dark Street za pompownią strzegły parku bloki robocze pierwszego podziału społecznego wybuchł bunt niższej strefy władze nakazały stłumić zamieszki przy użyciu ostrego ataku popłynęła krew walkę stłumiono pozostali mieszkańcy wyjeżdżali opuszczone tereny przystosowano do zaplecza miasta nacisnął pedał hamulca dotarł do miejsca spoczynku walczących o wolności. Otworzył skrzypiącą porośniętą bluszczem bramę koloru rdzawego zebrał połamane gałęzie pousuwał przewrócone drzewa na pniu rozpalając świece wyczesał trawnik porośnięty wzdłuż chodnika prowadzącego przez kładkę do opuszczonej szkoły odkopał z liści zapadnięte groby zapalił znicze wyczyścił z dzikich krzewów suche źródełko usiadł na zielonym kamieniu patrząc na promienie przecinające gęsty cień porośniętych ze sobą
najstarszych drzew miasta złote światło padało rozszczepiając się na zarastających mchem pomnikach tworząc magiczny widok po godzinie głodny był w domu przygotował przekąskę wyszedł podziwiając opadające słońce uwielbiał dużą kule światła otoczoną soczystym kolorem pomarańczy pomieszany z błękitem wchłaniał barwny płaszcz ogrzewający twarz zasnął na balkonie przykryty kocem obudzony do kolacji standardowego zestawu białkowego dbał o dietę i kondycje nie posiadał nałogów stan psychiki wystarczająco zatruwał organizm. Zemdlał o dwudziestej przy otwartym oknie
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu Forum www.lawinasquot.fora.pl Strona Główna -> PROZATORIUM Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1


Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB Š 2001, 2005 phpBB Group
Theme bLock created by JR9 for stylerbb.net
Regulamin